Pomysł na taki domowy system zachęcania do wykonywania tego, co codziennie musi zostać wykonane, pojawił się, gdy moje dziecko skończyło 5 i pół roku i weszło w okres strasznego buntu.
Horror zaczynał się wcześnie rano z momentem wstawania. A raczej próbą zmuszenia do wstania... Moje dziecko absolutnie odmawiało wykonywania moich poleceń. W takim układzie staczaliśmy walkę o ubranie się, zjedzenie śniadania, umycie rąk itp. Uciekałam się do coraz to nowszych sposobów, żeby codzienne obowiązki nie stały się udręką.
Wymyśliłam więc system punktacji: za określone zachowania dziecko dostaje punkty, a potem te punkty może wymienić na nagrodę. Od początku założyłam, że nie będę punktów zabierać za karę, bo to ma być system nagradzania, a nie karania. Uznałam, że ryzyko utraty punktów może zniechęcić do ich zdobywania.
Zaczęłam od tego, że przygotowałam listę tego, co moim zdaniem musi zostać zrobione, i tego, co powinno być wykonane, ale nie musi. Warto zrobić to na spokojnie, przemyśleć, odłożyć i wrócić do tego po paru dniach. Chodzi o to, żeby mieć świadomość, co wywołuje najsilniejsze konflikty, a co dziecko robi w miarę chętnie. Niech rzeczy wymagające dużego wysiłku będą premiowane specjalnie. Dopiero wtedy zwołujemy naradę rodzinną i omawiamy sprawę. Niech dziecko pierwsze zabierze głos i samo spróbuje ustalić, co należy do jego obowiązków, co sprawia mu szczególny kłopot i za co chciałoby być nagradzane specjalnie.
W ten sposób powstały u nas dwie listy. Na pierwszej umieściłam te czynności, które synek wykonywał w miarę chętnie.
Codzienne obowiązki:
W ciągu dnia przypominałam, np.: “punkt 4” i synek szedł myć ręce. Jeśli dziecko nie czyta, można listę opatrzyć odpowiednimi rysunkami, ew. fotografiami. Samo przygotowywanie tej listy, to świetna okazja do rozmowy o tym, że każdy ma swoje obowiązki. Początkowo na naszej liście był także punkt mówiący o porządkowaniu pokoju, potem jednak przeniosłam go na listę drugą, która wyglądała tak:
Za co może otrzymać punkt:
Następnie ustaliliśmy listę nagród i ilość potrzebnych punktów. Oczywiście wszystko tu zależy od tego, co dziecko lubi. U nas największym powodzeniem cieszyła się gra na komputerze (przy czym w gry edukacyjne synek mógł grać, kiedy tylko miał ochotę, tu chodziło o gry “inne”) i wyjazd z tatą na ryby. Synek wkłada dużo wysiłku w zebranie potrzebnych 20 punktów. Skrzynia nagród to taka mieszanina różnych drobiazgów: naklejek, zabawnych dziecięcych guzików, kamyków półszlachetnych, które dzieci kolekcjonują, malutkich modelinowych zwierzątek – losowane zawsze są niespodzianką.
Nagrody:
Tak skonstruowany system działał około roku, czasem synek dostawał punkt także za inne, nie wymienione na liście rzeczy, np. bardzo grzeczne zachowanie podczas naszej nieobecności (stopień grzeczności oceniał opiekun) lub za pomoc w noszeniu węgla, drewna, przesadzaniu kwiatków, zbieraniu warzyw (oczywiście była to pomoc na miarę jego sił, ale jednak pomoc).
Gdy synek poszedł do szkoły, pojawiły się nowe wyzwania, które trzeba było uwzględnić. Dodaliśmy kilka punktów, inne przenieśliśmy do listy obowiązków, która się mocno wydłużyła – czynności, które dawniej wymagały wielokrotnego przypominania (np. mycie zębów) przestały być źródłem konfliktów. Parę rzeczy trzeba było uszczegółowić (np. składanie ubrań).
Lista pierwszoklasisty:
Codzienne obowiązki:
Za co może otrzymać punkt:
Okazało się, że młodszy, czteroletni syn też domaga się punktów. Nie chodzi do przedszkola, ale także ma ćwiczeniówkę z zadaniami do wykonania (chętnie po nią sięga, gdy brat odrabia lekcje). Ze względu na wiek i ośli upór z nim związany, nagradzamy u niego nawet zaśpiewanie piosenki, o ile zrobi to nie przekręcając słów i nie wygłupiając się. Jego lista wygląda następująco:
Lista 4-o latka
Codzienne obowiązki:
Za co może otrzymać punkt:
Na koniec sprawa techniczna – punkty to kolorowe pinezki przypinane do tablic korkowych – tablica młodszego jest w naszym pokoju (pod kontrolą), starszy wpina (i liczy) sobie punkty sam. Co wieczór, przed pójściem do łóżka “rozliczamy” dzień i przydzielamy punkty. Jeśli zdarzy się dzieciakom zasnąć przedtem – staram się sama pamiętać o przypięciu należnych punktów i wyjaśnieniu tego następnego ranka.
Powyższy system jest wypróbowany i sprawdzony. Po odpowiednim zmodyfikowaniu można go wprowadzić we własnym domu – życzę powodzenia!
Joanna Górnisiewicz
(gości: 878, użytkowników: 394)